Uff…

September 8, 2009

Funkcjonuję tak:

  1. Mam coś do zrobienia
  2. Zawalam sprawę na całej linii, głównie przez własne niedbalstwo
  3. Siedzę 2 tygodnie, bojąc się przyznać, że coś schrzaniłem
  4. Zbieram się, żeby się przyznać i zebrać za to baty
  5. Odkrywam, że wszystko jest w porządku
  6. Uff…

Nie wiem, jak to się dzieje. Gubię książkę z biblioteki, szukam jej i dochodzę do wniosku, że musiałem ją zostawić w egzotycznych krajach. Zakładam buty, żeby pójść ją odkupić i w tym momencie mój wzrok pada na śliczny, wypłowiały, niebieski grzbiet książki, z kodem kreskowym biblioteki. Nie wiem, jak ona się tam znalazła, wśród książek, między którymi nie miała szans wylądować – co ma “The Logic of Leviathan” do Woody’ego Allena?

Biegnę na pociąg, który ma mnie zabrać na Bardzo Ważne Spotkanie. Spóźniam się, oczywiście, a w rozkładzie następny za parę lat. I co? I tu nagle przyjeżdża pociąg kompletnie od czapy, spóźniony 2 godziny. Zawalam robotę, idę na dyżur, by poprosić o jakąś inną formę zaliczenia, a tu okazuje się, że pomylił mi się deadlajn i mam jeszcze jakieś dwa tygodnie.

Nawet jeśli nie mam takiego farta, zawsze gdy sprowadzam na siebie katastrofę, w ostatnim momencie, z wywieszonym językiem i w panice jej zapobiegam. Nagle przewinie się profesor, którego w ogóle w Polsce nie miało być, a któremu już tydzień temu miałem oddać artykuł. Na ostatni W-F w semestrze, na który nie mogę się spóźnić , spóźniam się, by wejść przez okno, by dogadać się, kiedy mam przyjść, żeby jednak zaliczyć zajęcia. Nocleg w Göteborgu znalazłem 2 dni przed wylotem, gdy wszystkie łóżka w promieniu 40 km od Gbg były już dawno zajęte.

I tak dalej, i tak dalej, nieważne. Uczucie w tym momencie jest jednym z najpiękniejszych – nagłe przejście od stresu i oczekiwania kary do stanu błogości. Niektórzy żyją dla sukcesu, inni dla miłości, ja żyję dla poczucia ulgi – a jednak się udało!

Worst. Pun. Ever

April 3, 2009

tyl

Tym optymistycznym akcentem wracam do pisania. Może.

Po co?

June 12, 2008

Ja rozumiem, że to miło złapać chłopa za fraki i trzepnąć nim o ziemię, może Lewandowski pozazdrościł austriackiemu bramkarzowi “Macho” nazwiska, ale jeśli już ktoś musi, to niech to robi poza boiskiem! A jak na boisku, to nie na polu karnych.

Jeżeli mamy wyjść z grupy, musimy wygrać z Chorwacją (od biedy możliwe), a Austria musi wygrać z Niemcami (nie ma bata) i musielibyśmy w naszym meczu mieć więcej bramek niż Austriacy. Pozostaje czekać na stado latających świn, które zabiją którąś z reprezentacji, to bardziej prawdopodobne niż wyjście w normalny sposób.

Aha, pomimo karnego Boruc wciąż jest najlepszy w drużynie.

Zombie meme

June 8, 2008

My first blog meme, kudos to Bastien Nocera:

You are in a mall when zombies attack. You have:
1. One weapon
2. One song blasting on the speakers
3. One famous person to fight along side you.

1. M249. Shotguns are overrated.

2. Wardance by Killing Joke. I use it to wake me up after I get up in the morning so it DOES pack a lot of energy.

3. Immanuel Kant. Such a bad-ass philosopher just has to know how to fight zombies.

Sesja niszczy

June 3, 2008

Moja znajoma z filozofii, Maja, głęboko wierząca katoliczka i bardzo sympatyczna osoba ucząc się historii filozofii nowożytnej trafiła na taki fragment w swoich notatkach o Schopenhaurze.

Świat zmierza ku samounicestwieniu.

Boga nie ma

Jak na moment kiedy potrzebne jest wsparcie moralne przed egzaminami gorzej trafić nie mogła.

Once – recenzja

May 20, 2008

Ni to komedia romantyczna, ni to film obyczajowy, czy musical. Wszystkie pozytywne recenzje przyznają, że film jest niespecjalnie skomplikowany, a jego fabuła prosta, ale tyle podnosząca na duchu, że rekompensuje to wszystkie wady. Nie. Zrzućcie to na moją rodzącą się mizantropię, ale banalna historyjka o dwóch amatorskich muzykach, którzy na siebie wpadają i walcząc z sercowymi problemami, nagrywają płytę, z którą mają zamiar podbić świat, aby w końcu pójść osobno każde w swoją stronę, nie zadowala mnie w żaden sposób. Zakończenie jest tak niesatysfakcjonujące, że po wyjściu z kina zastanawiałem się: „gdzie to katharsis?”. Struktura tego filmu wręcz się tego domaga, a tu nagle film się kończy.

Ktoś mógłby powiedzieć, że niesamowicie podobna historia była w „Między słowami”, ale właśnie na tym polega różnica w klasie filmów. Co w wykonaniu Sofii Coppoli jest niedopowiedziane, bo wyjaśnienie tego zepsułoby wspaniały efekt, w Once jest poruszane mniej lub bardziej niezręcznie, który nie pozwala na pozostawienie kwestii otwartej, ale mimo tego nie zamyka jej.

Niestety, muzyka, wokół której film się obraca, też nie zachwyca. Zaczyna się dobrze, kiedy widzimy rudego Irlandczyka brzdąkającego całkiem ciekawie na gitarze na ulicy i śpiewającego z zadziwiającą energią. Gorzej, że robi on to mniej więcej tak samo przez większość filmu, z czasem dodając fortepian i parę innych instrumentów. Niektórym może się to podobać, ale reszta wynudzi się strasznie słuchając kolejnych wariacji jednej piosenki.

Oczywiście film nie jest bez wartości. Once bije na łeb wszystkie durne komedie romantyczne i widać w nim ambicje bycie czymś więcej. Można się uśmiać parę razy i parsknąć przy paru małych smaczkach („You look gorgeous” – w ustach starego sprzedawcy w lumpeksie), a posłuchanie paru kawałków, zanim się znudzą, może poprawić humor. Jednak wszystkie te elementy w ogóle nie są rozwinięte, co kończy się wspomnianym już w żaden sposób nie sycącym końcem. Znam ludzi, którym Once podobał się bardzo, ale sam nie mogę go polecić.

Nowy adres Jabberowy

May 13, 2008

Ponieważ chrome.pl zażyczyło sobie płacenia za korzystanie z gg (teraz tylko grożą, ale zaraz ma to być obowiązkowe), przeniosłem się na jabster.pl.

Od teraz mój adres to kelner@jabster.pl. Będę pewnie podłączony do konta na chrome (bo sam XMPP tam jest darmowy), ale proszę wszystkich o pisanie na nowy adres.

Hegel

April 15, 2008

- Ojej! Jak mi się dzisiaj dobrze czytało Hegla!

- A zrozumiałaś coś?

- Nic

Joy Division kicks Pink Floyd’s ass

David Gilmour, up yours!

Pozbywam się błędów młodości ;) (Półtora roku temu Pink Floyd był u mnie najczęściej odsłuchiwanym zespołem. Potem przestałem ich lubić. Niedługo później zacząłem ich nienawidzić. Zaczęło to wyglądać jakbym chodził w koszulce “Głosowałem na PiS”. Teraz czuję się oczyszczony.)

Gang of Four

March 9, 2008

Przez dwa miesiące słuchałem Gang of Four 438 razy (wg. last.fm). Myk w tym, że większość razy były to kawałki z ich pierwszej płyty, Entertainment!, a teraz się okazało, że późniejsze albumy, dużo mniej punkowe, są równie dobre. Mniej dynamiczne, ale ciekawsze muzycznie. Słowem, mam materiał na następny miesiąc :) Płyty Gang of Four są niestety trudne do dostania w Polsce, ale jeśli ktoś będzie miał okazję posłuchać, to szczerze polecam.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.