Back and kicking

February 25, 2008

-Ojej! Jak sobie to zrobiłeś?
-Na nartach…
-No to przynajmniej miałeś zabawę!
-… na drugim zjeździe.

Wróciłem z Czech, z wyjazdu identycznego jak rok temu. Wrażenia podobne, ale dużo intensywniejsze.

Po pierwsze piwo. Wciąż nie mogę przestać zazdrościć Czechom i ich krewnym Słowakom kultury picia, która wydaje się nie do utrzymania w Polsce. Z porannej wyprawy do sklepu przynosi się tyle piwa ile się chce, aby popijać je cały dzień. Do obiadu, na deser, jako herbatkę. Po czterech piwach można poczuć się troszeczkę wstawionym, wtedy należy zrobić przerwę. Najlżejsze piwa, takie jak Kozel są dość cienkie i.e. mają niewiele alkoholu i niespecjalnie wyraźny smak, co jest ich największą zaletą – dzięki temu można zastąpić nimi wodę i nie upić się. Przy tym wszystkim Kozel nie jest herezją jak Red’s czy Gingers (to ostatnie jest jeszcze na rynku?), smakuje jak piwo, ale jest mniej intensywne niż polskie gatunki.

Jeżeli dla kogoś to za mało isntnieje cały zestaw piw, które są odpowiednio mocniejsze, dajmy na to Gambrinus czy Budweissera, które lokują się gdzieś między Kozłem, a polskimi piwami. Na koniec znany w Polsce Pilzner Urquell, który jest chyba taki sam po obu stronach granicy. Poza tym piwo można łatwo i dość bezpiecznie łączyć z rumem, który w Czechach jest całkiem tani.

Czemu w Polsce nie da się tak samo? Proste, nie ma odpowiednich gatunków piwa – te które są odpowiednio słabe zazwyczaj nie są adresowane do piwoszy, tylko do ludzi, którzy muszą trzymać w dłoni na imprezie coś co wygląda jak piwo. Kończy się jakimś słodkim niewiadomoco. Z kolei inne piwa, jeśli dobrze smakują (to już kwestia gustu), są na tyle mocne, że normalna czeska dawka starcza do upicia się. Gorzej, kiedy wprowadzono Złotego Bażanta, świetne słowackie piwo w stylu Kozła, do Polski, zwiększono mu zawartość alkoholu do naszych lokalnych standardów, tak więc na półce pojawiło się kolejne piwo wyróżniające się trochę smakiem, ale niczym więcej. Jeśli ktoś zna polskie piwo spełniające moje wymagania, niech mi da znać.

Aha! W wielu miejscach publicznych w Czechach można pić. W Pradze jest to zakazane, ale już np. w pociągu nikt nie ma o to pretensji.

Dlaczego nie boję się PiSu

February 24, 2008

Robiąc porządek w moich zakładkach w Epiphany trafiłem na taką perełkę z ust Mariusza Kamińskiego młodszego, który PiS zajmuje się pozyskiwaniem głosów młodych, chociażby z wykorzystaniem internetu (http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,65646,4712950.html):

Szły za tym m.in. akcje internetowe. Ja przez sześć lat byłem szefem firmy internetowej i wiem, że w internecie czegoś takiego jak “oddolne inicjatywy” nie ma.

Jeśli tacy ludzie mają odpowiadać za komunikację społeczną w partii Kaczyńskiego to naprawdę nie ma czego się obawiać. Nie ma szans, żeby cokolwiek udało im się zrobić w internecie.

This calls for celebration!

February 8, 2008

Jak już coś zaczynam robić, robię to aż do krwi. Tak więc jak poznałem lepiej Simpsonów, obejrzałem ich tyle, że byłem w stanie opowiedzieć fabułę większości odcinków, a wtedy przestaje to być tak zabawne.  W każdym razie dzisiaj odgrzebałem parę odcinków i wygląda na to, że już zapomniałem dużo. South Park mi się znudził Simpsoni wracają :)

Informacje – Polska i BBC

February 5, 2008

Znajomi wiedzą, że rzadko zdarza mi się skończyć dzień bez przeczytania odpowiedniej dawki gazet. W najgorszm przypadku doczytuję je wieczorem, przy kolacji. Jestem wiernym czytelnikiem Wyborczej i Polityki, od niedawna także Tygodnika Powszechnego.  O ile w stosunku do tygodników nie mogę sformułować takiego zarzutu, bo takie gazety nie są źródłem informacji bieżących, a raczej analiz i polem dla publicystów, to jakość artykułów nt. bieżących wydarzeń, czy to w wydaniu papierowym dzienników, czy w internecie pozostawia wiele do życzenia. Zarówno Wyborcza jak i Dziennik, podobnie Rzeczpospolita a to jakiś temat pominą, a to pomieszają komentarz z opinią.

Cierpią na to zazwyczaj artykuły o wydarzeniach zagranicznych, więc sięgnałem do innych źródeł. Okazuje się, że BBC posada wprost wyśmienity dział informacji zagranicznych, z bardzo dokładnymi i suchymi doniesieniami z więksszości punktów zapalnych. Poza tym przy każdym artykule znajdują się łącza do stron, na których znajduje się wytłumaczenie sytuacji w danym kraju, gdzie można znaleźć sylwetki polityków, krótkie analizy etc. Od paru dni, kiedy dodałem kanał RSS BBC do czytnika (Liferea),  przestałem czytać większość artykułów na temat zagranicy w polskiej prasie. Tylko niektóre analizy i artykuły dotyczące Unii i Wschodu wnoszą coś nowego, całą resztę, jak się okazało, można pominąć.

Zostawiając przykład na koniect o tym nie dowiedziałem się z polskiej prasy, wyjąwszy wzmiankę o pożyczeniu śmigłowców Kanadyjczykom, a rzuca to ciekawe światło na wizję polskich relacji z USA i polskiej pozycji w NATO.