GTK/Qt scrolbar tip
March 2, 2008
I found that one by accident, it works with GTK+ and Qt apps I don’t know about other toolkits(I don’t use anything else than GTK+ on daily basis and am too lazy to test).
To quickly scroll to desired location one may middle-click on a scrollbar. The viewport will then jump right where you want instead of simply moving towards that position, not necessarily reaching it in the latter case. It might or might not be useful, hope it helps.
Back and kicking
February 25, 2008
-Ojej! Jak sobie to zrobiłeś?
-Na nartach…
-No to przynajmniej miałeś zabawę!
-… na drugim zjeździe.
Wróciłem z Czech, z wyjazdu identycznego jak rok temu. Wrażenia podobne, ale dużo intensywniejsze.
Po pierwsze piwo. Wciąż nie mogę przestać zazdrościć Czechom i ich krewnym Słowakom kultury picia, która wydaje się nie do utrzymania w Polsce. Z porannej wyprawy do sklepu przynosi się tyle piwa ile się chce, aby popijać je cały dzień. Do obiadu, na deser, jako herbatkę. Po czterech piwach można poczuć się troszeczkę wstawionym, wtedy należy zrobić przerwę. Najlżejsze piwa, takie jak Kozel są dość cienkie i.e. mają niewiele alkoholu i niespecjalnie wyraźny smak, co jest ich największą zaletą – dzięki temu można zastąpić nimi wodę i nie upić się. Przy tym wszystkim Kozel nie jest herezją jak Red’s czy Gingers (to ostatnie jest jeszcze na rynku?), smakuje jak piwo, ale jest mniej intensywne niż polskie gatunki.
Jeżeli dla kogoś to za mało isntnieje cały zestaw piw, które są odpowiednio mocniejsze, dajmy na to Gambrinus czy Budweissera, które lokują się gdzieś między Kozłem, a polskimi piwami. Na koniec znany w Polsce Pilzner Urquell, który jest chyba taki sam po obu stronach granicy. Poza tym piwo można łatwo i dość bezpiecznie łączyć z rumem, który w Czechach jest całkiem tani.
Czemu w Polsce nie da się tak samo? Proste, nie ma odpowiednich gatunków piwa – te które są odpowiednio słabe zazwyczaj nie są adresowane do piwoszy, tylko do ludzi, którzy muszą trzymać w dłoni na imprezie coś co wygląda jak piwo. Kończy się jakimś słodkim niewiadomoco. Z kolei inne piwa, jeśli dobrze smakują (to już kwestia gustu), są na tyle mocne, że normalna czeska dawka starcza do upicia się. Gorzej, kiedy wprowadzono Złotego Bażanta, świetne słowackie piwo w stylu Kozła, do Polski, zwiększono mu zawartość alkoholu do naszych lokalnych standardów, tak więc na półce pojawiło się kolejne piwo wyróżniające się trochę smakiem, ale niczym więcej. Jeśli ktoś zna polskie piwo spełniające moje wymagania, niech mi da znać.
Aha! W wielu miejscach publicznych w Czechach można pić. W Pradze jest to zakazane, ale już np. w pociągu nikt nie ma o to pretensji.
Dlaczego nie boję się PiSu
February 24, 2008
Robiąc porządek w moich zakładkach w Epiphany trafiłem na taką perełkę z ust Mariusza Kamińskiego młodszego, który PiS zajmuje się pozyskiwaniem głosów młodych, chociażby z wykorzystaniem internetu (http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,65646,4712950.html):
Szły za tym m.in. akcje internetowe. Ja przez sześć lat byłem szefem firmy internetowej i wiem, że w internecie czegoś takiego jak “oddolne inicjatywy” nie ma.
Jeśli tacy ludzie mają odpowiadać za komunikację społeczną w partii Kaczyńskiego to naprawdę nie ma czego się obawiać. Nie ma szans, żeby cokolwiek udało im się zrobić w internecie.
This calls for celebration!
February 8, 2008
Jak już coś zaczynam robić, robię to aż do krwi. Tak więc jak poznałem lepiej Simpsonów, obejrzałem ich tyle, że byłem w stanie opowiedzieć fabułę większości odcinków, a wtedy przestaje to być tak zabawne. W każdym razie dzisiaj odgrzebałem parę odcinków i wygląda na to, że już zapomniałem dużo. South Park mi się znudził Simpsoni wracają :)
Informacje – Polska i BBC
February 5, 2008
Znajomi wiedzą, że rzadko zdarza mi się skończyć dzień bez przeczytania odpowiedniej dawki gazet. W najgorszm przypadku doczytuję je wieczorem, przy kolacji. Jestem wiernym czytelnikiem Wyborczej i Polityki, od niedawna także Tygodnika Powszechnego. O ile w stosunku do tygodników nie mogę sformułować takiego zarzutu, bo takie gazety nie są źródłem informacji bieżących, a raczej analiz i polem dla publicystów, to jakość artykułów nt. bieżących wydarzeń, czy to w wydaniu papierowym dzienników, czy w internecie pozostawia wiele do życzenia. Zarówno Wyborcza jak i Dziennik, podobnie Rzeczpospolita a to jakiś temat pominą, a to pomieszają komentarz z opinią.
Cierpią na to zazwyczaj artykuły o wydarzeniach zagranicznych, więc sięgnałem do innych źródeł. Okazuje się, że BBC posada wprost wyśmienity dział informacji zagranicznych, z bardzo dokładnymi i suchymi doniesieniami z więksszości punktów zapalnych. Poza tym przy każdym artykule znajdują się łącza do stron, na których znajduje się wytłumaczenie sytuacji w danym kraju, gdzie można znaleźć sylwetki polityków, krótkie analizy etc. Od paru dni, kiedy dodałem kanał RSS BBC do czytnika (Liferea), przestałem czytać większość artykułów na temat zagranicy w polskiej prasie. Tylko niektóre analizy i artykuły dotyczące Unii i Wschodu wnoszą coś nowego, całą resztę, jak się okazało, można pominąć.
Zostawiając przykład na koniect o tym nie dowiedziałem się z polskiej prasy, wyjąwszy wzmiankę o pożyczeniu śmigłowców Kanadyjczykom, a rzuca to ciekawe światło na wizję polskich relacji z USA i polskiej pozycji w NATO.
Zappa
January 27, 2008
Wreszcie! Ostatnie pięc miesięcy słuchałem muzyki w stylu post-punk, nowej fali, czy rocka gotyckiego, niemalże wyłącznie tego. Ponieważ nie należę do gatunku fanatycznych fanów, musiało mi się to znudzić choć trochę i rzeczywiście, zacząłem szukać czegoś innego. No i znalazłem Franka Zappę. Zakochanie łączy się z pewnym charakterystycznym uczuciem, niemalże fizycznym, odkrycie nowej, wyśmienitej muzyki tym bardziej. Jak ktoś będzie się pytał, co robię, to pewnie będę przemeblowywał mojego iPoda.
P.S. Oczywiście wciąż uważam Joy Division, Killing Joke, The Cure, PiL i całą masę innych zespołów za interesujące i cały czas podobają mi się one jak cholera, ale inaczej niż w zakochaniu, gatunki muzyczne nie domagają się wierności.
Starzeję się
November 21, 2007
Wpadłem na dwie płyty The Cult w mojej kolekcji muzycznej i postanowiłem je sobie odświeżyć. I nic. Odkrywam, że hard rock mnie prawie nie rusza. Motorhead trochę, Guns N’ Roses też, jak mam dobry nastrój, Aerosmith oczywiście, ale bardzo rzadko, jeśli w ogóle po to sięgam sam. Reszta wydaje się jednak w większości tak strasznie jednorodna, prosta i tak strasznie nie do końca. Pewnie bym się przy tym bawił fajnie na koncercie, ale chyba tylko tam. Niektóre kawałki są nawet dobre, ale zawsze im czegoś brakuje. Meh.
Zmiana poczty
November 21, 2007
To już chyba 5, albo 6 lat jak korzystam z wp.pl, ale mam już dość. Wolne to, często pada, przy ok 19k poczty muszę się martwić o wolne miejsce, a ściągnięcie takiej ilości poczty potrafiło trwać ok 45min przez POP3. Ponadto Evolution raz na jakiś czas ściągał CAŁĄ zawartość konta na nowo. Gorzej, często połączenie w jakiś dziwny sposób było wtedy zrywane, a wp.pl tego nie zauważała i musiałem czekać pół na timeot i ściągnięcie reszty. Potem usunąć duplikaty. Raz na parę miesięcy moja poczta była nie do użycia. Nie wiem czy to błąd Evo, czy wp.pl, w każdym razie coś musiałem zrobić zanim by mnie szlag trafił.
Pomysł z własnym serwerem pocztowym padł z prostej przyczyny – część ISP nie przyjmuje wiadomość z adresów IP należących do indywidualnych odbiorców. No i trudno o niezawodność jak wyłączają prąd raz na parę dni/tygodni.
A więc przerzucam się na GMail, który właśnie zaczął obsługiwać IMAP (yay!). Evolution, którego obsługa IMAP jest cokolwiek chybotliwa i sypie się przy strukturze folderów GMaila (jedna i ta sama wiadomość może być w paru folderach) zamieniłem na Thunderbirda, który daje radę. Teraz przerzucam subskrybcje list dyskusyjnych na nowe konto i patrzę, jak zdają egzamin “etykietki” i Googlowy antyspam.
W każdym razie wszystko wygląda dobrze, mogę korzystać z lokalnego klienta (nie lubię nawet tak dobrego interfejsu WWW), mam filtrowanie wiadomości na serwerze, a nie lokalnie i dużo miejsca. Ja wiem, że coś się schrzani, prędzej, czy później, ale so far so good.
P.S. Czy tylko ja mam wrażenie, że Thunderbird, przynajmniej pod Linuksem, jest mocno hmmm… “niedorobiony”? Działa i to dobrze, ale nie jest to najlepiej wyglądający i najintuicyjniejszy kawałek oprogramowania, jaki widziałem.
The bastards are going down
October 21, 2007
Yeah!
To trochę wstyd, że mogę się cieszyć, że LPR i Samoobrona wylatują z Sejmu – ich tam nie powinno w ogóle być – ale to jedno spowodowało, że uznaję ten dzień za bardzo dobry. Długo jednak poczekam na taką radochę jak gdy dowiedziałem się, że nie tylko PiS jest tak słaby, ale że nie ma nawet głosów potrzebnych do podtrzymania prezydenckiego weta – Kaczyński może teraz mówić ile chce, jego przemówienie po wyborach byłoby nieprzyjemne, gdyby nie błoga świadomość, że teraz odchodzi, ale będzie jeszcze bardziej bezradny niż PO i LiD w minionej kadencji.
Słowem, dzisiaj mogę balangować!
A jutro? W końcu samym Schadenfreude nie można życ. Jutro zastanowię się, co z tego wynika na dłuższą metę: Pamiętajmy, że koalicje w Polsce rodzą się w bólach, potem trwają jak związki artystów, z regularnymi kłótniami, zdradami i w końcu często z hukiem rozpadają. Trzymam kciuki za liderów nie-PiSu, żeby tym razem było lepiej – trzeba być naprawdę zdolnym, żeby zmarnować tak świetne zwycięstwo, ale zawsze jest to możliwe. Ale, kurde, może wreszcie będziemy mieć jakiś normalny, trochę nudny, bez wielkich fajerwerków rząd.
Dobrze jest!
Wróciłem z Bieszczadów
August 28, 2007
Wróciłem w niedzielę z tygodniowego wyjazdu, góry to jest to. Najmilsi jednak w tym wszystkim byli ludzie jakich spotkałem podczas mojego powrotu, obfitującego w wydarzenia. Gdy zszedłed z Tarnicy, trafiłem na rodzinkę z Nowego Sącza, która mnie podwiozła do Cisnej (Przy okazji miło pogadaliśmy), gdy w Cisnej okazało się, że nie mam pieniędzy, a bankomat nie działa, wspólnymi siłami poratowali mnie ludzie z informacji turystycznej i stacji benzynowej. Na końcu, gdy wylądowałem w Sanoku, a ciuchy zostawiłem w autobusie, wystarczyło zadzwonić do zajezdni, żeby je znaleźli, a przypadkowo spotkani kierowcy autobusów mi w tym pomogli i zawieźli gdzie trzeba. Takie sytuacje podnoszą na duchu, uwierzcie mi.